Robin Sharma | 5 AM CLUB

5am club – moja historia

Moją przygodę z wczesnym wstawaniem i jej początek określam na noc sylwestrową 2013/2014. W zasadzie to jeszcze nie początek samego wstawania, ale to pierwsze ziarenko. Myśl, że może coś w tym być, była wynikiem bardzo ciekawej rozmowy z moim przyjacielem Kubą. Opowiadał mi jakieś „niestworzone” historie, jakie czytał i jak to wstawanie przed wschodem słońca zmienia nasze życie… i, że w ogóle jest dla nas najbardziej naturalne. Trudno się z tym nie zgodzić, bo już w czasach jaskiniowców wychodziliśmy na polowanie przed wschodem słońca. W późniejszym okresie historii człowieka wstawaliśmy wcześnie, rozpoczynając rolę i opiekę nad zwierzętami, które nasi przodkowie zaczynali hodować – a że nie mieliśmy wówczas sztucznego światła, staraliśmy się wykorzystać każdy jego promień.
Oczywiście nie chcę Ciebie zachęcać do powrotu do zwyczajów jaskiniowców… swoją drogą nie pamiętam w „The Flintstones” wątku wczesnego wstawania, a wręcz śmiem twierdzić, że Fred Flintston był jednym z ostatnich wstających w swojej okolicy.
Chciałbym jednak naprawdę zachęcić Ciebie do podjęcia tego wyzwania #doitnow.

Dalej, jak to z ziarenkiem, trzeba było dać mu żyzną ziemię i trochę czasu. Ponad miesiąc później wyjechałem ze starszym synem na ferie w góry. Po szusowaniu obaj byliśmy zmęczeni i wcześnie kładliśmy się spać… żona zastrzegła, że jedziemy sami pod warunkiem, że obaj będziemy grzeczni i jak zwykle tacy byliśm. Kładzenie się spać około 21 spowodowało, że zacząłem budzić się bardzo wcześnie jak na urlop… bez budzika, dobrze przed 6.00. To z kolei sprawiło, że trochę z nudów zacząłem krążyć po tym, gdzie mnie youtube zaprowadzi. Nie minęło dużo czasu i właśnie natrafiłem na video Robina Sharmy - How to wake up early, który znajdziesz w inspiracjach.

Początkowo moje podejście było mocno sceptyczne… ot, kolejny z wielu filmów, mający „naćpać” wizją nieustającego pasma sukcesów kolejną grupkę „enterprenerów”… no bo przecież, jak wstajesz szybciej, to jesteś przed twoją konkurencją. Mi nie chodziło o kolejny wyścig, a o spokój… bo tego mi brakowało w życiu najbardziej. Dni pod wieloma względami wyglądały tak samo. Rano wstawanie na wiecznym spóźnieniu, nerwy i krzyki. Trzech synów, więc nasza synchronizacja i poczucie czasu było zdecydowanie zaburzone. W sumie na chłodno to nie dziwię się, bo przecież trzy latek nie zna się na zegarku, a to, że przedszkole zamykają o 8.00. nie jest dla niego żadną motywacją. Później oczywiście orka w pracy, a po pracy zrypany jak koń po westernie  - sama „przyjemność”… zabawa z dziećmi, kąpanie usypianie i około 21 mogliśmy z żoną powiedzieć, że byliśmy wolni. Tylko powiedzieć, bo, żeby zrobić coś z tą wolnością, to już nie było siły. I jak zdecydowana większość społeczeństwa marnowaliśmy czas w stanie wegetatywnym, tępo patrząc się w świecący ekran. Pierwsza myśl sylwestrowa podlana nawozem Robina zrodziła małą roślinkę… przecież, jeżeli zależy mi na spokoju i, jak sobie uświadomiłem, też czasie dla siebie, to zdanie „Jak wstajesz o 5 rano, to twoja konkurencja jeszcze śpi” … WOW …  przez chwilę poczułam się oświecony… moja konkurencja w walce o czas dla siebie to rodzina, a rodzina (konkurencja) śpi.  Początkowo nie było łatwo, ale naprawdę działało… miałem czas dla siebie i zacząłem od 3 x 20, o których wspomina Robin. Mało tego - zanim rodzina wstała, ja byłem zrelaksowany i przygotowany do dnia. Śniadanie zrobione, kawusia żonce do łóżeczka, dzieci wybudzane wcześniej i wreszcie przestaliśmy gonić na ostatnią chwilę. No istna sielanka. Tylko, że to nie trwa długo. Nasz organizm, albo jak to Kuba określa - (ta pierwotna) gadzia część naszego mózgu będzie się domagać szybkiego zaspokojenia potrzeb. Niedobór snu jest czymś, co może skutecznie popsuć Twój nastrój, a przez to istotnie wpływać na Twoją efektywność i relacje z innymi. Dlatego, żeby ułatwić Ci zmierzenie się ze zmianą nawyku, postanowiłem podzielić się moimi lifehackami w zakresie wstawania, na podstawie kilkunastu miesięcy doświadczeń.

Przygotuj się na wojnę mentalną, nikt nie mówi, że na początku będzie łatwo

- uprzedź domowników i ustal zasady… także na podstawie tego, co poniżej;

- opracuj plan co chcesz robić rano – nie trzymaj się sztywno tego planu, ale modyfikuj go drobnymi zmianami – optymalizacja, a nie kolejne rewolucje. Tak naprawdę jest to walka z innym „wrogiem”, którego musisz najpierw zobaczyć za swoimi plecami      

Nie walcz ze sobą o to, by wcześnie wstać – rano masz prawo być jak zombie;

- walcz o to, by wcześnie się położyć –wieczorem jesteś świadomy.

Skoro rano jesteś jak zombie,  przygotuj sobie wieczorem wszystko tak, żebyś w pierwszych minutach nie musiał myśleć

- po dzwonku usiądź na łóżku natychmiast – jeżeli nie wstałeś i w  głowie zombiaka pojawi się jedna myśl snoozeeee… przepadłeś;

- jeżeli chcesz zacząć ćwiczyć z rana, to wszystkie rzeczy muszą czekać na Ciebie gotowe – to dotyczy też wszystkich innych aktywności, jakie chciałbyś robić rano.

Drzemka w ciągu dnia pomoże Ci przetrwać początki

- to ma być drzemka, a nie długi sen, max 30-40 minut i potem bezwzględnie wstajesz,  inaczej wcale się nie zregenerujesz, a zaburzysz tylko rytm dobowy,

- oczywiście jak masz mocny kryzys i możesz sobie na to pozwolić –ja na początku pierwszy kryzys miałem koło południa (ziewanie załatwiałem kawą), a ten mega mocny przychodził pod koniec pracy… czasem nawet walczyłem ze sobą, by nie zasnąć w drodze powrotnej. Na niego miałem drzemkę zaraz po powrocie do domu… i teraz wyobraź sobie, że nie przegadałeś tego z żoną tylko wracasz z roboty i walisz na kanapę w kimę – już wyobrażam sobie tę mieszankę entuzjazmu i empatii.

Z czasem znajdziesz swój sposób. Pomoże Ci w tym prowadzenie „dzienniczka” – ja korzystam z tego w telefonie, Samsung ma coś takiego jak S Health. Polecić mogę też Sleep asAndroid–przepraszam nie mam doświadczeń i sugestii na iPhone’a, ale jestem pewien, że sobie poradzisz. Ważny jest też sam dźwięk budzika – powinien na Ciebie działać - nie wkurzać i jednocześnie nie budzić całego domu i osiedla. Dlaczego warto robić notatki? Bo nie ma jednej złotej reguły, która byłaby dobra dla każdego. Zachęcam Ciebie do eksperymentowania ze swoim wstawaniem. Po dłuższym  czasie będziesz w stanie określić: optymalną ilość snu, godzinę zasypiania i wstawania. W moim przypadku mniej niż 6 godzin w dłuższym okresie stanowiło barierę, ale też wstawanie przed 4.00 okazywało się mieć efekt odwrotny do zamierzonego… a testowałem naprawdę różne pomiędzy 4.00 a 5.00 w odstępach 10 minutowych i po tym czasie moja sprawdzona na sobie godzina pobudki to 4.30… Co bardzo ważne, także na początku do wyrobienia nawyku, nie ma dni wolnych, wstajesz także w sobotę, niedzielę i inne okazje stanowiące doskonałą wymówkę. Aha, zapomniałem o tym powiedzieć na początku… może dzięki temu doczytałeś do tego miejsca -zero alkoholu – on nie sprzyja wczesnemu wstawaniu i temu, aby Twój sen był taki, jaki być powinien.

Co robić, jak już wstaniesz? Oczywiście to wszystko zależy od tego, co lubisz robić i zwykle robisz to sam. Startujesz w triathlonach – ostatnio modne – machnij trening, ruch komunikacyjny jest niewielki. Inni pracują kreatywnie – tosą naprawdę efektywne godziny, kiedy nie masz głowy porażonej zdarzeniami z dnia i niemal absolutną ciszę – teraz część moich wpisów zaplanowana jest na te godziny.

W ramach modyfikowania porannego planu miałem różne fazy. Był okres, że chodziłem na spacer z psem, ale pies nie chciał oglądać Sharmy i obecnie ma mnie w d… tylko spojrzy z politowaniem, a zmarszczki na czole kolejno układa w literki P O J E . . . . C I Ę.

Lubię też wybrać się na spacer na plażę i tam liczyć na ładny wschód słońca – wstając w Gdańsku o 5.00 rano, 75% dni w roku słońce wstaje po Tobie (4.30 - 85%; 4.20 – 90%; 4.10 – 99%; 4.00 – 100%). Wschody słońca raczej Ci się nie znudzą. Musisz się przygotować, że i tu zasada 80/20 będzie obowiązywać– pocztówkowe wschody to nie będzie codzienność. Kiedyś długi czas jeździłem co sobotę do całodobowego Tesco i z dobrą muzą na uszach w spokoju bez pośpiechu robiłem zakupy na cały tydzień… tak na marginesie dzięki temu przeczytałem składy wielu wcześniej kupowanych produktów i jak się możesz domyślić już ich nie ma na mojej liście. Teraz poranki wypełnia siłownia – piękne jest to, że nikt mi nie przeszkadza, nie zabiera hantli… albo… przerywa skupienie tekstem „Dużo ci zostało?” albo „Mogę seryjkę?” … NIE!!! To jest czas tylko dla mnie… żeby zacząć dzień, robiąc coś dla siebie, pobyć sam na sam ze sobą i ze swoimi myślami, bez pośpiechu i tego, że ktoś coś od mnie chce – taka chwila „egoizmu” jest zdrowa. Jeżeli nie zapewnisz jej sobie na początku dnia, to jak masz w pełni i bez frustracji dzielić się sobą z innymi później.  

No i na koniec coś o chwilach odpuszczania sobie. Najpierw jednak zachęcam – w okresie wyrabiania nawyku (jakieś 90 dni) i testowania, czy w ogóle jest „to” dla Ciebie – bądź na 100%. Każdy dzień niekonsekwencji zaburza cykl adaptacji nawyku i utrudnia Ci wytrwanie w postanowieniu. Na pewno warto też zaplanować ten okres. No bo bądźmy szczerzy, na początku takie sytuacje jak święta, urlopy nie będą sprzyjały takim eksperymentom. A propos, ja odpuszczam sobie jak mam urlop – wtedy wyłączam budzik, ale jak położę się zgodnie z planem, to i tak budzę się bardzo wcześnie. To tylko potwierdza, że kluczem jest godzina, o której idziesz spać, a nie o której wstajesz. Odpuszczam przy jakiejś mocniejszej infekcji – katar nie jest wymówką. I czasem, ale raczej rzadko, jak z innych powodów zawaliłem mocno godzinę zasypiania. Idealne zasypianie wygląda u mnie tak… 21.00 dzwoni mój budzik i daje mi znać, bym zaczął myśleć o łóżku. Nie zaczynam wówczas żadnych aktywności, raczej je powoli kończę. W łóżku coś poczytam i pomiędzy 22 a 23 już śpię. I to jest coś na czym warto się skupić. Tylko ten plan pozwala mi budzić się 4.28 i czekać z palcem przy telefonie.

Jest niedziela 11 września 2016 r godzina 6.00 wpis zakończony, przed wschodem słońca. Powodzenia… podziel się też swoimi pytaniami, doświadczeniami albo tym, co robisz z tak pięknie rozpoczętym dniem.

 

AUTOR | WOJTEK WALANIA

Przemądrzały, buc i grafoman. Z dystansem do siebie, ale tylko na swoich warunkach. Woli działanie od gadania, ale jak zacznie to nie raz samo w sobie staje się działaniem ogromnie zajmującym - wówczas męska ułomność podzielności uwagi może stopować resztę procesów (z fizjologicznymi włącznie).

9 komentarzy


Tomasz K.

Super wpis Panie Wojtku. Do tej pory wstawałem o 05:30, ale zainspirował mnie Pan do tego, żeby przesunąć tę godzinę na jeszcze wcześniejszą 🙂 Odnośnie drzemek, o których Pan pisze, to kiedyś trochę o tym czytałem, również stosowałem. U mnie najlepiej działały drzemki ~23 minutowe. Nie powinno się przekraczać 30 minut, ponieważ wchodzimy wtedy w głęboką fazę snu, a wybudzenie z niej nie jest przyjemne.

Pozdrawiam serdecznie,
Tomasz

1 rok ago  -   Reply
    Wojtek Walania

    Tomek… przede wszystkim bardzo dziękuję za Twój komentarz.

    Mała dygresja u mnie na blogu nie ma Pan… jakie by nie był panisko ze wstawaniem łatwiej wcale mu nie będzie.

    Wracając do drzemek, to ciekawe co napisałeś i przyznam, że nie czytalem o tym. Mogę jednak potwierdzić trochę z autopsji. Zwykle nastawiałem budzik na 45 minut. Minus czas układania się i zasypiania – jakoś tak było ok.

    1 rok ago  -   Reply
Marek Wolański

Cześć Wojtek!
(Bazuję na tym, że nie ma tutaj „panowania”!)

Poranne wstawanie to dla mnie od zawsze gehenna. Potrafię funkcjonować od 10:00 do 02:00, ale przestawienie się na poranny styl życia to ogromne wyzwanie. Będąc zainspirowanym przez ten wpis skorzystam ze sprzyjających okoliczności – a jestem tuż po przeprowadzce do nowego miejsca, więc idąc za ciosem niech jedna zmiana poprzedza kolejne.

Od dzisiaj przyjmuję wyzwanie. #doitnow

W przeciągu tygodnia będę normował swój dzienny cykl życia i ustawiał budzik na coraz wcześniejszą godzinę, aż dojdę do 5:30. Skorzystam z Twoich rad i również będę wspierał się odpowiednimi aplikacjami. Domownicy mnie też będą wspierać, bo 5:30 to idealny moment na zabawę dla dwóch małych kociaków. Rano siłownia, śniadanie i dzień rozpocznę pełen energii.

I nie spodziewam się, że będzie łatwo 😀

Efektami się podzielę za tydzień!

Pozdrawiam!

1 rok ago  -   Reply
    Wojtek Walania

    Bardzo się cieszę i trzymam za Ciebie kciuki. Pamiętaj, że to wcześniejsze kładzenie się spać jest tym prawdziwym wyzwaniem.

    1 rok ago  -   Reply
      Marek Wolański

      Cześć!

      Miałem się zameldować, więc opiszę moje zmagania 🙂 Co prawda po czterech tygodniach, nie po jednym, ale jest co opowiedzieć:

      Przez pierwszy tydzień mi to wychodziło, ale później miałem kilka wyjazdów, które ze względu na późne godziny wylotów, wyjazdów, spotkań itd. zaburzyły mi mój wybudowany cykl życia, przez co w konsekwencji szybko wpadłem w stan przemęczenia. Przy okazji zachorowałem po tym, jak oczekiwałem na deszczu i mrozie na przyjazd autobusu po wyjściu z samolotu w Warszawie i teraz wychodzę z choroby.

      Wczoraj położyłem się o 22:40, około 00:30 zasnąłem i dzisiaj wstałem o 6:40 – dobry start tygodnia. Wiem już, jaką satysfakcję to daje, wyeliminowałem sobie z kalendarza rzeczy, które mogą mi to zaburzyć i walczę dalej.

      Pozdrawiam i dzięki za motywacje!

      1 rok ago  -   Reply
        Wojtek Walania

        Nie wiem czy natrafiłeś na Facebook na moją propozycję lifehacka na start… 30 października zmieniamy czas na zimowy, więc jak teraz ustabilizujesz godzinę 6.00 jako pewną ta już za chwilę będzie to godzina 5.00

        Powodzenia i trzymam kciuki.

        1 rok ago  -   Reply
Gienia Malenia

Jestem po pierwszych 10 dniach, więc moja opinia będzie tu jak ożywcze tsunami versus doświadczenia, kogoś kto jedynie szlifuje swoje, głęboko zakorzenione w świadomości i fizjologii swojego organizmu, nawyki. Wrażenia pierwszych tygodni zatarły Ci się już pewnie w pamięci. Więc do brzegu, po pierwsze to wspaniałe uczucie kontroli nad swoim dniem codziennym, kiedy jesteś przed wszystkimi, nie ważne w kim definiujesz swoją konkurencję. Moją są zarówno moje dzieci, jak klienci, mam magiczne dwie godziny przed wszystkimi kiedy programuje się na cały dzień, planuje, definiuje cele, odpisuje z czystym umysłem na maile, podejmuje się zadań, które jeszcze wczorajszego popołudnia napawały mnie przerażeniem. Efektywność x5. Kreatywność x10. Wyregulowanie czasu przeznaczonego na sen czyli w moim przypadku 23:30 – 5:00, co i tak jest wydłużeniem tego czasu w stosunku do stanu poprzedniego, zniwelowało bóle głowy, nerwowość i problemy ze skupieniem uwagi. Mój schemat wygląda mniej, więcej tak: 1 h 15 min – praca, połączona z czasem na, nazwijmy to rozwój intelektualny, trening, prysznic i wielka radość witania się z rodziną o poranku. Kiedy ja wiem, że trzymam się swojego planu i panuje nad nim, a moje dzieci mają komfort systematyczności i powtarzalności rytuału codziennego, co dla małych dzieci jest bardzo istotne.Minęło 10 dni, faktycznie największym problemem jest położenie się spać. Dzisiaj mój umysł wybudził mnie sam o 4:49. Najbardziej satysfakcjonująca jest świadomość świtu, jesteś we właściwym miejscu, świadomy, kiedy zaczyna się „pierwszy dzień reszty Twojego życia”.
Trochę jest podobnych wpisów, pod niektórymi jest spora burza komentarzy osób, które dosłownie pogardzają tą koncepcją. Bo powiedzmy sobie szczerze, to nie jest koncepcja dla każdego. 5 AM club jest ściągnięty z zachodniego bussiness society, gdzie system pracy zamyka się w godzinach od 9:00 do 17:00, kiedy rano niewiele się zrobi, a po pracy nie ma się już siły, żeby zrobić cokolwiek. Nie sprawdzi się to u nikogo kto wstaje o 3 rano, spiesząc się na pierwszy środek transportu publicznego o 4:05, żeby być na czas w pracy oddalonej o 40 km od miejsca zamieszkania. Koncepcja 5 AM club, nie jest dla każdego, ale na pewno jest warta rozważenia jeżeli Twój system pracy na to pozwala. Wstanie o 5 rano wcale nie musi wydawać się czymś niemożliwym, kiedy uwierzysz, że dzięki temu możesz stać się szczęśliwszy, bardziej skupiony na swoich celach, bardziej usatysfakcjonowany. Komfort życia zaczyna się o 5 rano.

1 rok ago  -   Reply
Gienia Malenia

p.s. dzięki za inspirację 🙂

1 rok ago  -   Reply
    Wojtek Walania

    Patrycja, przede wszystkim dziękuję za tak długi komentarz i podzielenie się swoimi doświadczeniami.

    Tak to już jest, że nie wszystko jest dla wszystkich i to własnie jest w życiu piękne, że cały czas możemy odkrywać coś nowego i poznawać innych ludzi. Gdyby było inaczej życie byłoby strasznie nudne i przewidywalne.

    Faktycznie jak ktoś musi być w pracy o 5 albo ma długi dojazd to wówczas to nie będzie godzina dla niego. Tylko, że według mnie tu nie chodzi do końca o godzinę, a o idee zaczynania dnia od skupieniu się na sobie. Poświęceniu czasu na swoje potrzeby, plany, myśli, cele i wszystko inne do czego przydaje się chwila samotności. W innym wypadku najlepsza jest odpowiedź Pana Bareji – LINK

    Pozdrawiam Bardzo Serdecznie

    1 rok ago  -   Reply

Leave a comment  


Follow on Feedly
scriptsell.neteDataStyle - Best Wordpress Services