28
Lut

Dlaczego wczesne wstawanie jest bez sensu – nie daj się wkręcić

Moje doświadczenie związane z codziennym rozpoczynaniem dnia przed 5 rano  już opisywałem <LINK>. Jednak dzisiaj naszły mnie myśli refleksyjne z tym związane… a może to wszystko jest totalnie bez sensu? Ponad 3 lata codziennej wewnętrznej walki: wstać od razu czy nacisnąć drzemkę?

Kiedyś nie wstawałem i co? Czy byłem mniej szczęśliwy? Nie. Żarłem co popadnie i niczym się nie przejmowałem. Prowadziłem tryb życia, któremu daleko do słowa zdrowy. Jasne, miałem ponad 10% więcej tłuszczu, grubo przekroczone wyniki cholesterolu i trójglicerydów… i co z tego? Za to wstawałem później i nie wiele z tego sobie robiłem. Czy byłem bardziej wyspany? Raczej nie, ale trudno to stwierdzić obiektywnie, bo o ile teraz monitoruję ilość snu, to wówczas miałem to gdzieś. Gdzieś miałem też skład i pochodzenie tego, co konsumowałem, albo, że kolejną godzinę treningu zastępuję tępym patrzeniem w telewizor.

I powiem Ci jedno… bez zbędnej ściemy… cały czas pociąga mnie wizja życia zgodnie z filozofią tu-mi-wisi-zmu. Chciałbym mieć wywalone na to wszystko i niczym się nie przejmować. Jednak mój prawdziwy problem sprowadza się to tego, że nie potrafię.

Niestety każdą taką chwilową próbę powrotu do tej filozofii okupuję gorszym samopoczuciem. Dzisiaj przyznaję się – w weekend poszalałem. Było słodko. Teraz na samą myśl i wspomnienie ruszyły mi ślinianki. Było jeszcze gorzej. Znasz pewnie powiedzenie: nieszczęścia chodzą parami. To pamiętaj, że niekonsekwencje chodzą stadami. U mnie jedna słodka chwila w piątkowy wieczór pociągnęła za sobą resztę:

* to się wyśpię;
* w sumie to wyśpię się przez cały weekend;
* skoro mam się wyspać, to odpuszczę sobie trening – należy mi się wypoczynek;
* to może zjem sobie dobrze – no przecież nie mogę cały czas jechać na tym samym paliwie;
* nie napisze nic na bloga, bo przecież cała krew odeszła do żołądka.

W tym miejscu chciałbym powtórzyć formułkę: więcej grzechów nie pamiętam 😉 znaczy się pamiętam, ale ciii… mam cukrowego kaca.

Na szczęście dzisiaj nie miałem problemu ze wstaniem, ale trening o 5 rano to była jakaś katorga. Pojawiły się myśli, po co ja to robię, to bez sensu. Na szczęście trzymał mnie rozpoczęty plan i kąśliwy komentarz Szymona odnośnie konsekwencji -  głupio było zwiać 😉

Kiedy napisałem w tytule: nie daj się wkręcić - miałem też na myśli słowa, które usłyszałem dzień wcześniej: choć nie wiem jak wcześnie byś wstawał, okazja nie śpi już od wielu godzin.

Dlatego postanawiam nie spinać się za wszelką ceną. Moje życie to nie są zawody na czas… tu raczej chodzi o konsekwencję. Ze świadomością, że czasem trzeba zrobić krok w tył. Ważne jest tylko, by ten krok nie był pierwszym związanym z wycofaniem się. Z tym odpuszczaniem sobie jest podobnie jak z marzeniami – chcemy, aby się spełniały i mamy do tego prawo. Problem jest lub byłby wtedy, gdyby one wszystkie spełniły się w jednym momencie. Nie wykasuję mojego budzika z 4:20, a jutro wstanę bez drzemki. Dla mnie wstawanie ma cały czas ten sam sens, a to ciągłe zmiany planów nie mają sensu. Jeżeli już coś postanowisz, to zrób to i bądź przy tym konsekwentny, a nie tłumacz sobie, że coś jest bez sensu, bo Ci się nie chce albo jest zbyt trudne.

AUTOR | WOJTEK WALANIA

Przemądrzały, buc i grafoman. Z dystansem do siebie, ale tylko na swoich warunkach. Woli działanie od gadania, ale jak zacznie to nie raz samo w sobie staje się działaniem ogromnie zajmującym - wówczas męska ułomność podzielności uwagi może stopować resztę procesów (z fizjologicznymi włącznie).

2 komentarze


Maciek

Witaj Wojtku,

Ile godzin snu potrzebujesz żeby prawidłowo funkcjonować?O której kończy się Twój dzień? Pozdrawiam

10 miesięcy ago  -   Reply
    Wojtek Walania

    Między 21 a 22 zmierzam do łóżka… coś poczytać i spać… średni sen między 6 a 7 godzin.

    Pozdrawiam Wojtek

    9 miesięcy ago  -   Reply

Leave a comment  


Follow on Feedly
scriptsell.neteDataStyle - Best Wordpress Services