Życie

Jak nie zgubić dziecka

Albo zrobić to na trochę krócej. Dzisiaj temat z pogranicza bezpieczeństwa, oczywiście związany, a jakże z dziećmi, czyli taki mały rodzinny lifehack.
Jeżeli jesteś rodzicem, to bez wątpienia jedną z bardziej przerażających myśli może być – zgubiłem swoje dziecko.

Kiedyś, kiedyś, jak słyszałem w dużej galerii handlowej komunikat: „rodzice małego Stasia lat 5 proszeni są o podejście do punktu informacyjnego” niemal natychmiast pojawiała mi się w głowie ocena – co to za rodzice, że gubią swoje dziecko. Dzisiaj – będąc ojcem trójki bardzo żywych chłopaków i będąc jednocześnie tylko mężczyzną, a więc osobą z „upośledzoną” podzielnością uwagi – mogę sobie wyobrazić jak może do tego dojść i to nie koniecznie może być taka wielka wina „złego” opiekuna… ale odpukać w niemalowane jeszcze mam szczęście i mnie to nie spotkało. Nie mniej jednak sięgając głęboko w czeluście swojej pamięci, pamiętam też taką chwilę ze swojego dzieciństwa… kiedyś „zgubiłem” jako może trzy/cztero-latek swoją mamę… były to zupełnie inne czasy nie galeria, a supersam, nie dużo sklepów i ludzi, a kilka pustych regałów… nie mniej jednak jakimś cudem naprawdę to pamiętam.
Inny przykład takiej pamięci pochodzący z kolei od mojego, dziś ośmioletniego syna, który jako czterolatek został chwilkę sam w samochodzie… dosłownie chwilkę. Byłem przekonany, że wysiadł, zamknąłem drzwi auta i gdy sekundę później obróciłem się zdziwiony, że nie ma go za mną widziałem w szybie jego wielkie i zapłakane oczy – myślałem, że mnie tu zostawiłeś samego – powiedział. Do dziś mi to czasem „wypomina”… a więc pamięta.

I teraz jak tego typu sytuacja może wyglądać z innej strony: rozmawiając z kolegą Ratownikiem WOPR opowiedział mi, że bardzo często tego typu zdarzenia mają miejsce w lecie na plaży – i też się nie dziwię w krajobrazie koc-ingu i parawan-ingu sam czuję się zagubiony. Z tej perspektywy warto też poruszyć jeszcze inny aspekt tej sytuacji – ile czasu zajmuje ratownikom poszukiwanie rodziców – odciągając tym samym ich uwagę od pilnowania kąpiących. Dowiedziałem się też, że ostatnio na jednej z plaż co raz częściej, zamiast samemu prowadzić poszukiwania ratownicy proszą o pomoc Policję, która zgodnie z procedurami zabiera dziecko do izby dziecka… i rozpoczyna się działanie całej machiny administracyjnej, gdzie w skrajnej sytuacji mogę sobie wyobrazić skończyć się to może nawet sądem rodzinnym… ale zaraz gdzie tu dziecko jego trauma i już pewnie liczony w godzinach stres rodziców i dziecka. Dlatego bardzo dobrym rozwiązaniem jest przygotować na taką chwilę dziecko i siebie, bo dziś jestem tego pewien, że może się to zdarzyć każdemu. Z kolei fajnym pomysłem jest użycie do tego opasek na rękę z danymi kontaktowymi do rodziców.Ddzisiaj prawie każdy ma przy sobie telefon, a więc twój numer telefonu na opasce zdecydowane ułatwi odnaleźć zagubionego rodzica.
Naszym chłopakom sprawiliśmy fajne, użyłbym nawet określenia modne 🙂 silikonowe opaski – kupione przez portal aukcyjny – z wytłoczonym numerem telefonu do mamy i taty (koniecznie pamiętaj o kierunkowym – dodaniu +48 – bo za i granicą również może się przydać, a słowo mama jest zrozumiałe chyba w każdym języku).
Nasze małe „niezguby” od razu zaakceptowały opaski. Ważnym jest też kilkukrotne wytłumaczenie dziecku co ma na tej opasce i co z tą wiedzą ma zrobić gdyby tatuś – pierdoła się gdzieś zagubił.

Wojtek Walania
Wojtek Walania
Przemądrzały, buc i grafoman. Z dystansem do siebie, ale tylko na swoich warunkach. Woli działanie od gadania, ale jak zacznie to nie raz samo w sobie staje się działaniem ogromnie zajmującym - wówczas męska ułomność podzielności uwagi może stopować resztę procesów (z fizjologicznymi włącznie).
Może Ci się spodobać
Życie
Czego chciałbym nauczyć moje dzieci
Życie
Jak najlepszy sposób na kolki dziecka rozwiązał problemy z zasypianiem
82 komentarze

Pozostaw odpowiedź Charlesprold Anuluj pisanie odpowiedzi