5
Paź

Minimalizm – moda czy coś więcej?

Minimalizm - pierwsza randka

Jeszcze do niedawna (niecały rok) nie miałem nic wspólnego z minimalizmem. Aż natrafiłem na książkę "Sztuka minimalizmu" - Loreau Dominique wydawnictwa Czarna Owca. Samo spotkanie z tą książką było dla mnie dość ciekawym doświadczeniem. Najpierw "uśmiechnęła" się do mnie, gdzieś z górnej  półki. Wziąłem, przejrzałem ją szybko, po czym stwierdziłem, że mam tyle jeszcze czekających pozycji w kolejce, że to bez sensu. Kręciłem się po galerii handlowej, tracąc czas w oczekiwaniu aż ten mój nadejdzie. Tak się też składało, że następnego dnia czekało mnie spędzenie kilku godzin w pociągu. No i masz, ta książka przyciągnęła mnie jeszcze raz do siebie. Przeglądam uważniej i jest decyzja - biorę. Książkę "połknąłem" podczas podróży przepełniony wieloma chwilami zadumy nad sobą i moim otoczeniem. Wierzę w mądrość przysłów, które mają za sobą wieki doświadczeń ludzi. Stąd też dość rzadko kwestionuję sens w nich zawarty, ale w tym wypadku stało się dla mnie jasne, że od przybytku głowa może rozboleć. Wcześniej czasem przeleciała mi myśl: po co mi to, ale znacznie częściej ta, że to się przyda albo wręcz jest mi to potrzebne.

Mój wyjazd trwał prawie tydzień. Dzięki temu miałem też przestrzeń na rozmyślenie nad tym tematem i wykorzystywałem na to niemal każdą wolną chwilę. Jak to mam w zwyczaju, gdy jakiś temat mi się wkręci w głowę, przeczesywałem internet. Niestety polskie zasoby są dość ubogie w wersjach męskich, a te żeńskie nie zawsze da się wprost przenieść na "nasze". Utrudnia to też fakt, że znaczna część z nich jest zorientowana na zawartość szafy. Jest to na pewno istotna część minimalizmu życiowego i idea omawiania tego aspektu jest słuszna, ale męska zawartość jest inna. Przede wszystkim, chciałbym Ciebie zachęcić do przeczytania książki i poczytania w ogóle na ten temat. Jednak nie chodzi mi tu o wyzwania związane z ograniczaniem przedmiotów do jakiegoś narzuconego minimum, które według czyjejś definicji czyni Cię minimalistą. Raczej zachęcam do pracy nad zmianą sposobu myślenia i nawyków, jakie masz z tym myśleniem związane. Cel i efekt tego wyzwania są fajne same w sobie - więcej spokoju, więcej przestrzeni, więcej oszczędności, więcej dawania, więcej tego, co dobre. Prostsze życie, prostsze myślenie, prostsze reguły. To jest moja definicja tego, że mniej znaczy więcej. Pracując nad tym, dość szybko dostrzeżesz, jak transformują pewnie wartości i zaczniesz przedkładać:

* doświadczania ponad posiadanie;

* dawanie ponad otrzymywanie;

* oczyszczanie ponad zaśmiecanie.

Gdy wybierasz się w kolejną podróż, to co ma dla Ciebie większa wartość? Kolejne wspomnienie, czy  kolejnej pamiątka? Jak często trafiał Ci się naprawdę udany i trafiony prezent? Otrzymywanie tego nietrafionego jest obciążeniem. Dodatkowym balastem, za który wypada dziękować. A przecież masz tyle rzeczy, z których nie korzystasz i możesz z nich zrobić użytek - sprzedać lub oddać komuś kto tego potrzebuje.  I wreszcie mniej rzeczy wokół to mniej stresu. Mniej sprzątania. Mniej zakupów to mniej śmieci i odpadów.  Przy tej okazji polecę jeszcze jedną książkę: "Magia sprzątania. Japońska sztuka porządkowania i organizacji" - Kondo Marie Wydawnictwa Muza.

Minimalizm - mój pierwszy raz

Żeby zobrazować Ci, jak to zmienia i uwalnia od pewnego myślenia, posłużę się moimi pierwszymi doświadczeniami. Mieliśmy w domu pewien ustalony podział miejsc w łazience: ta szuflada, ta półka jest moja, a te nie. Generalnie podział wydawał się kompromisem, bo ja raczej potrzebuję mniej miejsca niż więcej. Gdy już wewnętrznie potraktowałem je jak moje terytorium, to wzbierał się we mnie wewnętrzny sprzeciw, gdy zaczęły się tam pojawiać rzeczy nie moje. W sumie ciężko mi było oponować na samym początku. No bo przecież jest tam i tak sporo wolnego miejsca, a to przecież były zapasowe szczoteczki czy dodatkowa tubka z pastą do zębów. No nasze wspólne, czyli też i moje. Tyle, że szuflada miała być moja, a nie wspólna. Z czasem - gdy szukałem tam czegoś, co miało tam być wśród przedmiotów, których tam być nie miało - ten niewypowiedziany sprzeciw narastał prawie do frustracji. I całkiem przypadkiem ta właśnie szuflada stała się moim pierwszym celem po przeczytaniu o minimalizmie i powrocie do domu. Sprawdziłem, czego tak naprawdę broniłem  poza terenem. Zawartością okazała się cała masa rzeczy, z których nie korzystałem lub wręcz minął ich termin do użycia. Prawie wszystkie poszły do śmieci, a te, które do czegoś były mi potrzebne, zmieściły się na jednej półce ustawione w kolejności od tych pełniejszych do tych co szybciej się skończą. W ten sposób nie mam już żadnych emocji niedostatku związanego z przestrzenią w szufladzie, której w zasadzie nie potrzebuję. Znaczna cześć nadmiarowych kosmetyków i artykułów higienicznych pokończyła się, a w ich miejscu znajdują się tyko te, z których korzystam. Zniknęły uczucia związane z niedostatkiem/utratą mojej przestrzeni, jakich nadawałem tej głupiej szufladzie. W ich miejsce pojawiły się te związane z oczyszczeniem i pewną wolnością.

Po tym przyszedł czas na szafę. Tu myślałem, że będzie łatwiej. Wydawało mi się, że co jakiś czas oddaję rzeczy, z których nie korzystam. W rzeczywistości jednak oddawałem tylko rzeczy, które wydało mi się, że nie będą mi potrzebne. Pozostawały zaś te, które wydawały mi się, że będą, choć nie były. I tak stałem jak cielę wgapione w szafę, w której wisiało 12 garniturów. Zderzyłem się ze ścianą, bo  korzystałem tylko z 2.

O strategiach oczyszczania możesz poczytać na wielu blogach poświęconych minimalizmowi w życiu codziennym. Mam też świadomość, że jednym wpisem nie wyczerpie się tematu, więc o moich strategiach, pomysłach i w ogóle poglądzie na to ciekawe zagadnienie znajdzie się miejsce w kolejnych wpisach. Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem zmian jakie wnosi minimalizm.

Gorąco zachęcam Cię też do obejrzenia filmu z TED, który pojawił się już w inspiracjach.

 

 

AUTOR | WOJTEK WALANIA

Przemądrzały, buc i grafoman. Z dystansem do siebie, ale tylko na swoich warunkach. Woli działanie od gadania, ale jak zacznie to nie raz samo w sobie staje się działaniem ogromnie zajmującym - wówczas męska ułomność podzielności uwagi może stopować resztę procesów (z fizjologicznymi włącznie).

Leave a comment  


Follow on Feedly
scriptsell.neteDataStyle - Best Wordpress Services