24
Paź

Multitasking jest jak yeti…

Temat podzielności uwagi i wielozadaniowości dorobił się wielu badań naukowych i jeszcze więcej teorii. Jednak do podzielenia się moim zdaniem sprowokował mnie wpis Jacka Kłosińskiego. Jego blog dotyczący produktywności na pewno jest godny polecenia. Nie chcę wchodzić w polemikę z Jackiem (no może trochę), ale bardziej podzielić się moimi doświadczeniami.

Co to jest podzielność uwagi i multitasking?

Możemy przyjąć, że jest to wykonywanie dwóch lub więcej zadań równolegle. W tym zakresie jest kilka mitów, które zaraz spróbuję obalić.

Teza 1: Mężczyźni nie mają podzielności uwagi.

Dowód obalający: potrafimy jednocześnie oglądać mecz, pić piwo i jeszcze do tego prowadzić z kumplami poważne dysputy o życiu, polityce i gospodarce globalnej... no i oczywiście o kobietach 😉

Teza 2: Kobiety mają podzielność uwagi.

Dowód obalający: Nie jestem kobietą i proszę nie próbuj mi udowodnić, że dasz radę jednocześnie grać z dzieckiem w monopol, prasować swoją koszulę i skakać na skakance.

Musimy się pogodzić z tym, że są rodzaje zadań czynności, których nie da się lub po prostu nie powinno się robić jednocześnie. To jest tak proste jak: piłeś nie jedź.

Szczerze mówiąc, chciałbym, aby multitasking był rzeczywistością, a nie jak yeti - podobno ktoś widział jakieś ślady, ale... gdyby było inaczej niż jest, nie byłoby pojęcia dystraktorów, bo przecież nic by nas nie rozpraszało, skoro moglibyśmy robić kilka rzeczy jednocześnie.

Jednak cały sekret tkwi nie w podzielności uwagi, a w zdolności do szybkiego przełączania się pomiędzy poszczególnymi zadaniami. I tu mówię z własnego doświadczenia... panowie jesteśmy w tym beznadziejni, a kobiety boskie.

Nawiązując do wpisu Jacka i przykładu z rowerami... otóż Jacek, dzieląc swój czas na kilka zadań jednocześnie, nie wykonuje ich dokładnie w tym samym czasie. Zmienianie zadań co jakiś czas niewątpliwie pomaga w uzyskaniu nowego spojrzenia i chroni nas przed znudzeniem związanym z ciągłym wykonywaniem tego samego. Jednak Jacek nie jechał jednocześnie na kilku rowerach, tylko przesiadał się z jednego na drugi. Gdyby iść tą analogią, to zmiana roweru wymaga czasu. Trzeba się zatrzymać, przesiąść, ruszyć i rozpędzić, zmieniając przerzutki. To zajmuje czas, który pozornie wydaje się być straconym. Jednak taka zmiana pozwala nam na zmianę tempa, chwilowy odpoczynek, ale też pozwoli na serwis roweru i nasmarowanie łańcucha.

Pamiętam czas, gdy pracowałem jako konsultant i część mojej pracy wykonywałem u klienta, a resztę mogłem robić w domu. Po pół roku wynająłem biuro, bo praca w domu po prostu mi nie szła. Było tyle innych drobnych rzeczy, które odciągały moją uwagę... zwłaszcza, że wówczas dom kręcił się wokół niedawno narodzonych bliźniąt. Krótka przerwa na przewinięcie pieluchy albo karmienie sprawiały, że nie potrafiłem wrócić do wcześniej wykonywanego zadania i zamieniałem je innym – zwykle zdecydowanie mniej istotnym. Faktem jest, że ten stan był spotęgowany przez chroniczne niewyspanie, jakie nam towarzyszyło w tamtym okresie. Te doświadczenia przekonały mnie, że ciągłe przełączanie się z zadania na zadanie nie jest moją mocną stroną, a moja żona... no cóż – to jak sparing zawodowego boksera wagi ciężkiej z 50 kilogramowym nastolatkiem – chciałbym uciec przed taką konfrontacją.

Żeby nie pozostawić Ciebie bezbronnym w takiej sytuacji, jest kilka narzędzi, technik i lifehacków, które mogą Ci się przydać.

Stwórz nawyk i rytuał miejsca.

W pracy tylko pracuję... podobnie jest z innymi zadaniami. W domu nie ma pracy, jest rodzina. I podobnie z innymi zadaniami, nawet w ramach domu. Biurko, przy którym siedzisz, może być zarezerwowane do zajmowania się sprawami domowych finansów albo innymi zadaniami – ważne, żeby były to określone zadania i żeby domownicy o tym wiedzieli. Takie działanie wspomaga też pracę zgodnie z metodologią GTD – masz proste połączenie kontekstu zadania z miejscem jego realizacji. Przykładowo – ja swoje wpisy przygotowuję w jakiejś kawiarni lub jak teraz w pociągu... koniecznie ze słuchawkami na uszach. Dobre, izolujące od otoczenia słuchawki przydadzą Ci się też, jak pracujesz na "ołpenspejsie". Czasem dobry kawał usłyszany z sali poprawi humor, ale o ile trudniej wrócić do swojego zadania, unikając rozproszenia.

Realizuj zadania w określonych ramach czasowych.

Chodzi nie tylko o to, że pracujesz w określonych godzinach, ale też, że na określone zadania przeznaczasz określone przedziały czasowe. Tu może przydać Ci się technika pomodoro. W skrócie przez 25 minut robisz jedno zadanie i pracujesz tylko nad nim. W tym pomoże Ci aplikacja odmierzająca czas lub zwykły minutnik kuchenny. Warto też zadbać, by w tym czasie Twojej uwagi nie odciągały wszelkiego rodzaju powiadomienia... fejsy, sms, telefony... Jeżeli możesz sobie na to pozwolić, to przy zadaniach wymagających skupienia lub kreatywności wejdź w tryb offline.

Mierz czas.

Z jednej strony jestem zwolennikiem zasady, by mierzyć dokonania, a nie działania. Jednak z drugiej strony podobnie jak w finansach nie wystarczy skupiać się na tym, jaki przychód uzyskujesz. Istotne są też wydatki, jakie ponosisz. Mierzenie czasu pozwoli Ci na określenie "kosztów czasowych" i poprawienie efektywności działań lub wyeliminowanie tych, które są po prostu stratą i nie przynoszą spodziewanych efektów. Ciężko znaleźć Ci czas na coś, co chcesz robić? Mierząc czas, możesz znaleźć coś, z czego łatwo będzie Ci zrezygnować...  do tego zainspirował mnie wspomniany wcześniej Jacek i projekt optymalizacyjny, nad którym obecnie pracuję wraz z zespołem... Mierzenie czasu chcę przenieść na większą część mojego życia niż tylko pracę.

Ustalaj priorytety i skup się na tym, co ważne.

Minimalizm nie oznacza ascezy. Ograniczanie liczby zadań i aktywności wcale nie oznacza, że masz rezygnować z przyjemności i radości związanej z osiąganiem... wręcz przeciwnie. Dzięki ograniczeniu się do najwyższych priorytetów w danym czasie masz szansę przeżywać to, co robisz, pełniej i bez wyrzutów sumienia, że jest coś z listy zadań, czego nie robisz. Pozwoli Ci to na skupienie i w efekcie lepsze zaangażowanie i przeżywanie tego, co obecnie jest ważne dla Ciebie. To, co jest mniej ważne teraz, przenieś do listy zadań w kategorii – Może kiedyś.

AUTOR | WOJTEK WALANIA

Przemądrzały, buc i grafoman. Z dystansem do siebie, ale tylko na swoich warunkach. Woli działanie od gadania, ale jak zacznie to nie raz samo w sobie staje się działaniem ogromnie zajmującym - wówczas męska ułomność podzielności uwagi może stopować resztę procesów (z fizjologicznymi włącznie).

Leave a comment  


Follow on Feedly
scriptsell.neteDataStyle - Best Wordpress Services