28
Wrz

Jak najlepszy sposób na kolki dziecka rozwiązał problemy z zasypianiem

Kolka i odkrycie, jak sobie z nią poradzić

Ta historia dotyczy naszego najstarszego syna. Jak większość rodziców pierwszego dziecka, w kwestii opieki i wychowywania dziecka przechodziliśmy przez:

* fazę testowania wszystkich "cudownych" rad - połączoną z bandą doradców wiedzących lepiej;

* fazę zwątpienia - połączoną z bandą doradców wiedzących jeszcze lepiej;

* fazę poszukiwania - połączoną z obserwacją, co działa;

* fazę utrwalania - połączoną z brakiem łączenia.

Tak mieliśmy z kolką. Nasz pierworodny w pierwszych miesiącach życia miał wgrane tylko trzy programy:

1. Oczy otwarte, buzia zamknięta - jem.

2. Oczy zamknięte, buzia otwarta - śpię.

3. Oczy otwarte, buzia otwarta - drę ryja (przepraszam Cię synku - masz kochaną buzię, ale inaczej tego nie można było nazwać).

Trzeci program powodował w nas ogromne uczucie bezsilności. Wręcz baliśmy się, gdy otwierał oczy. Jak wychodziliśmy na dwór z wózkiem i syn nie zasnął, to znajomi odłączali się od nas na spacerach, nie mogąc tego słuchać i chcąc uniknąć spojrzeń ludzi - biedne dziecko, co za rodzice. Oczywiście to były dźwięki, które powodowały wzwód antenki w berecie, przywołujące "doradców": Może temu dziecku jest za gorąco? A nie za zimno ubrany? A może głodny?  Nie, k.... po prostu ma kolki. Ściągaliśmy "magiczne" krople z zagranicy, spaliło się kilka suszarek, od brzuszka słuchałeś muzyki klasycznej i co? DUPA. NIC NIE DZIAŁA.

Nie powiem, że kierowała mną intuicją. Raczej jak Edison sprawdzałem kolejne nieskuteczne sposoby, aż pojawiło się światło. Któregoś razu, po długich chwilach walki z usypianiem włączyłem sobie muzykę. Z głośników poleciały stare dobre kawałki Kazika Staszewskiego i Kultu. Młody na chwilę ucichł, wziąłem go na ręce, przewiesiłem przez ramię tak, by jego główka swobodnie przewieszała się przez moje ramię i zaczęło się. Takie delikatniejsze domowe pogo. Tańczyłem z nim, śpiewałem klepiąc po tyłku w rytm głośno puszczanych kawałków. CUD - zasnął po drugim, może trzecim utworze. Żona początkowo była bardzo wrogo nastawiona do mojego rozwiązania - no jak, przecież muzyka klasyczna, małe dziecko, delikatne, a ja tu śpiewam na całe gardło o k... wędrowniczkach. Jednak to, że inne sposoby nie działały sprawiło, że nawet ona odpuściła. Pamiętam ten moment, gdy pierwszy raz w naszej sypialni wręczyła mi naszego syna i powiedziała: Ja już nie mogę, puść mu Kazika.

Od tej chwili stało się to naszym wieczornym i zawsze skutecznym rytuałem. Nie ukrywam, że mi też to się spodobało. Nawet powstawał we mnie niedosyt, gdy młody zasypiał zaraz po pierwszym kawałku. Kiedyś pod nieobecność żony przetestowałem też Marilyna Mansona, Iron Maiden i inne "moje" klasyki - 100% skuteczności.

Minęło kilka, potem kilkanaście miesięcy. Nie było już kolek. Jechaliśmy samochodem, a z radia poleciał Kazik. Żona żartobliwie stwierdziła, że "popsułem" dziecko - młody już na pierwsze dźwięki zaczął odpływać. Mijały kolejne miesiące i lata. W międzyczasie pierworodny stał się starszym bratem dla dwójki rodzeństwa. Aż w wieku 8 lat zabraliśmy go, w ramach obcowania ze sztuką na koncert akustyczny do Filharmonii Bałtyckiej. To był mój test, wieńczący prawie 8 lat "badań naukowych" na własnym dziecku - KULT AKUSTIK. Pewnie Kazik nie jest świadomy, ile jest w jego repertuarze kołysanek. Młody wzbudzał zainteresowanie siedzących obok nas osób, co nas specjalnie nie dziwiło, biorąc pod uwagę poziom nagłośnienia i salę śpiewającą na całe gardła. Zresztą zobacz to:

Rozwiązanie problemów z zasypianiem

Te doświadczenia skłoniły mnie do postawienia tezy, że zasypianie jest czymś nawykowym. Czymś, do czego można przyzwyczaić organizm przez konsekwentne powtarzanie. W tym przypadku chodzi o zapewnienie sobie pewnych stałych warunków w jakich zasypiamy. Kiedyś, w czasach kawalerskich, przyzwyczaiłem się do zasypiania przy telewizorze. Do tego stopnia, że nie było ważne, co leci - byle był włączony. Dzisiaj przez wczesne wstawanie rutyną niemal stała się godzina w okolicach, której zasypiam. Dlatego śmiem twierdzić, że na to, jak zasypiasz, a tym samym na jakość Twojego snu, ma wpływ to, jakie warunki sobie zapewnisz, kładąc się spać i czy jesteś w tym konsekwentny. Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.

* Telewizor, ekran, mocne światło, głośne otoczenie, pasjonująca książka - NIE.

* Wyciszenie, zapisanie co chodzi po głowie w notesie (by przestało), spokojne dźwięki, delikatne światło, świeże powietrze - TAK.

Zapewniam Cię, że to działa, tylko musi być konsekwentnie powtarzane. Ciekawy jestem Twoich sposobów na kolki i na zasypianie. Podziel się nimi w komentarzach.

AUTOR | WOJTEK WALANIA

Przemądrzały, buc i grafoman. Z dystansem do siebie, ale tylko na swoich warunkach. Woli działanie od gadania, ale jak zacznie to nie raz samo w sobie staje się działaniem ogromnie zajmującym - wówczas męska ułomność podzielności uwagi może stopować resztę procesów (z fizjologicznymi włącznie).

Leave a comment  


Follow on Feedly
scriptsell.neteDataStyle - Best Wordpress Services