17
Lis

Wymówka silnej woli

Na początku zacznę z grubej rury: Nie wierzę w to, że masz silną wolę.

Nie przejmuj się, wcale nie chcę urazić Ciebie ani Twojego ego. Ja też jej nie mam. Twierdzę tak z pełnym przekonaniem i pomimo iż wiele osób, które mnie zna, uważa inaczej. Jeżeli po tym wstępie dasz mi szansę, to pokażę Ci, dlaczego tak twierdzę.

Najczęściej o silnej woli możesz usłyszeć od kogoś w kontekście jej deficytu, na przykład:
- Dlaczego nie rzucisz palenia? Przecież to jest niezdrowe.
- A wiesz, chciałbym, ale nie mam na tyle silnej woli, żeby rzucić palenie.

A teraz zastanów się, czy usłyszałeś kiedyś z kolei od kogoś, żeby mówił o sobie:
- Słuchaj udało mi się (coś), bo to zasługa mojej silnej woli.

Oczywiście możesz usłyszeć od kogoś:
- No tobie się udało, bo ty masz silną wolę – czytaj: ty ją masz, a ja nie.

Dlatego chciałbym pokazać Ci, że warto porzucić wierzenie w silną wolę lub jej brak. Zacznij zwracać uwagę na te słowa i ich występowanie niezależnie czy Ty ich użyjesz czy ktoś inny. Zauważysz, że występuje zwykle w kontekście wymówki, że czegoś nie zrobiłeś, nie osiągnąłeś albo, że innym coś się udało, a Tobie nie. Wymówka zawsze jest komunikatem z poziomu ofiary. Kogoś, kto nie przyjmuje odpowiedzialności za swoje działania, a przerzuca je na zewnątrz.

Popatrz na synonimy silnej woli. Nie wiem jak Ty, ale ja zamiast powiedzieć mam silną wolę… wolę powiedzieć o sobie:
* jestem konsekwentny;
* jestem wytrwały;
* jestem nieprzejednany;
* jestem niestrudzony;
* jestem pracowity;
* a nawet -  jestem uparty.
I teraz jakby zadać klasyczne pytanie, to lepiej być czy mieć? Jakbyś odpowiedział?

Popastwię się jeszcze nad moją silną wolą, której nie mam. Kiedyś miałem bardzo „silną wolę” w rzucaniu palenia. Konsekwentnie rzucałem palenie i jak większość palaczy robiłem to wiele razy. Dlatego było to rzucanie dla mnie bardzo proste. Rzucałem prawie co sylwestra, urodziny i każdą inną okazję. W zasadzie jak gasiłem, to tak jakbym rzucał. Raz mi się nawet prawie udało nie być konsekwentnym w tym rzucaniu. Nie paliłem przez dwa lata. Po tych dwóch latach zabrakło mi „silnej woli” i wróciłem do palenia. Dzięki temu mogłem znów być konsekwentny w rzucaniu.

Czy na dzień przed to, że nie paliłem przez dwa lata, było dowodem, że mam silną wolę? To gdzie ona zniknęła? A może jej nie miałem, ale zaraz - czy to, że na chwilę obecną nie palę już ponad pięć lat to oznacza, że ona do mnie wróciła? Czy, że cały czas była?

Teraz przytoczę jedno z bardziej znanych badań psychologicznych, a mianowicie test pianki, jaki przeprowadzony był w latach 60-tych przez profesora Waltera Mischela. Jeżeli nie wiesz, o co chodziło, to w telegraficznym skrócie:  otóż pan profesor sadzał dzieci naprzeciw słodkiej pianki, obiecując im, że jeżeli wytrzymają ileś tam minut, nie zjadając jej to dostaną kolejną. Swoją drogą niezły sadyzm. Oczywiście część z dzieci uległa pokusie i zjadła, a cześć wytrzymała. W kolejnych latach analizowano losy dzieci i wysnuto wnioski, że te, które wytrwały, osiągały większe sukcesy nawet w dorosłym życiu. Tłumaczono to tym, że te, co wytrwały, to miały silną wolę, a te co nie, to miały jej mniej – uważam to za bzdurę.

Jak to bywa z tego typu testami, jeżeli się je powtórzy, nigdy nie dadzą dokładnie tych samych rezultatów, bo na ich wynik ma wpływ wiele innych czynników. Dajmy na to, jeżeli test ten był poprzedzony wcześniej innym podobnym: jak wytrzymasz krótką chwilkę, to ci coś dam. Wystarczy, że okaże się to nieprawdą i skłonność do zaufania i wytrwania będzie dużo niższa. Dzieci kierują się doświadczeniem, a ono wynikać mogło z innych sytuacji, także tych w domu rodzinnym.

Tak samo kierują się w przyszłości. Biorąc pod uwagę ten eksperyment na dzieciach i te, którym się udało, jak sądzisz, jak zachowali się ich rodzice po teście, wiedząc, że ich dziecko wytrzymało coś, czego większości się nie udało? Z pewnością byli z nich dumni, chwalili je, chwalili się ich osiągnięciem przed innymi osobami (potrzeba uznania). Oczywiste jest, że taka sytuacja mogła mieć na nich wzmacniający wpływ i niejako kodować korzyści emocjonalne, jakie osiąga się z tego, że wytrwamy próbę (wzrost pewności siebie). To samo w sobie mogło też wpływać na wyniki w przyszłości, które były interpretowane wstecz jako wpływ cech wynikających z silnej woli i samokontroli.

A jak mogła wyglądać sprawa z dziećmi, którym się nie udało? Część rodziców próbowała wytłumaczyć dziecku z aprobatą, że przecież to nic takiego (wymówka). Część z rodziców mogła być po prostu rozczarowana, że coś, co dla nich wydaje się proste, ich dziecku się nie udało. Jeżeli tak było, jestem niemal pewien, że dzieci to wyczuwały (poczucie winy).

Natrafiłem też na inne ciekawe informacje związane z tym testem. Jedną z metod wspomagających i stosowanych przez część dzieci w wytrwaniu okazało się świadome odwrócenie swojej uwagi od przedmiotu pożądania i myślenie o czymś innym. Wystarczyło wyposażyć w tę wiedzę inną grupkę dzieci i już wyniki były lepsze, tzn. wytrwała większa grupa dzieci. Ciekawe było też co innego. Część z dzieci, którym udało się wytrwać. Pytane o to, jak im się udało, mówiły, że myślały o tym, jak ich rodzice zareagują, jak im się uda – wręcz wizualizowały ich sobie jako uśmiechniętych i dumnych ze swojego dziecka.

Niezależnie od tego, czy mówimy o zmaganiach z paleniem czy też pianką, czy teraz rozumiesz, co miałem na myśli, mówiąc, że nie masz silnej woli? Tak naprawdę uważam, że wytrwałość sprowadza się do innych czynników, takich jak:

* Twoja motywacja i korzyści dla Ciebie, jakie niosą za sobą stawiane wyzwania;
* Techniki i patenty, jakie zastosujesz, by Cię wspierały;
* Twoje dotychczasowe doświadczenia.

Pewnie wrócę jeszcze do tego tematu, licząc, że chociaż część z moich doświadczeń i sposobów będzie dla Ciebie użyteczna.

Jednak jako rodzic chcę Ci dać coś, co możesz wykorzystać choćby od zaraz. Z ogromną korzyścią dla siebie i swoich dzieci. Dawaj im piankę emocjonalną codziennie, a nawet kilka razy dziennie. Pomóż im w budowaniu samooceny i wiary w siebie. Ja z moimi dziećmi mamy pewien rytuał. Przytulając się, mówimy sobie na ucho: lubię siebie, jestem mądry, jestem silny, jestem wytrwały, jestem dobry, kocham Cię.

Na początku dzieci wstydziły się to mówić i czuły się skrępowane. Jeżeli będziesz cierpliwy, to z czasem zyskają śmiałość, by mówić to przed lustrem, patrząc sobie w oczy, a nawet wykrzyczeć w samochodzie, jadąc do przedszkola czy szkoły. I to jest moje wyzwanie dla Ciebie, jeżeli masz dzieci, rób to z nimi, a jeżeli nie - rób to sam. To zadanie nie wymaga od Ciebie silnej woli, bo jej nie ma.

AUTOR | WOJTEK WALANIA

Przemądrzały, buc i grafoman. Z dystansem do siebie, ale tylko na swoich warunkach. Woli działanie od gadania, ale jak zacznie to nie raz samo w sobie staje się działaniem ogromnie zajmującym - wówczas męska ułomność podzielności uwagi może stopować resztę procesów (z fizjologicznymi włącznie).

Leave a comment  


Follow on Feedly
scriptsell.neteDataStyle - Best Wordpress Services