Zimna woda, zdrowia doda

Jakieś trzy lata temu natrafiłem na zapis ted-x z Joel Runyon, który opowiada swoją historię stawiając jednocześnie wyzwanie - 30 dni brania zimnych pryszniców. Zaciekawiony? Zobacz filmik, który mnie w to wkręcił.

Reszta tego wpisu to już moja historia... generalnie raczej łatwo mnie w takie coś wkręcić, a samo wyzwanie jest zdecydowanie większe niż popularny swego czasu na youtube - ice bucket challenge. Trudniejszy bo poza chwilowym dyskomfortem związanym z zimnem wymaga też konsekwencji i powtarzania, przez co ta strefa komfortu ma szansę się przesunąć.

"Najtrudniejsze jest zdecydowanie się na działanie. Reszta to już tylko kwestia wytrwałości." - Amelia Earhart

Jako, że kiedyś podobnie (przez pewien zakład) wkręciłem się w morsowanie wydało mi się to w miarę proste... no i ponapinam się trochę... jasne, że było... bułka z masłem... co to dla mnie... co ja nie dam rady 😉 znasz to skądś?

Jednak prawda była inna i z całą pewnością jest to zupełnie inne odczucie niż kąpiel zimą w morzu... trudno mi powiedzieć co jest przyjemniejsze jeżeli można to rozpatrywać w kategoriach masochizmu. Przyznaję, że wcale nie było to takie łatwe jak początkowo sądziłem... o proszę i do tego lekcja pokory.

Ponieważ zimny prysznic brałem z rana zaraz po przebudzeniu, to któregoś dnia złapałem się nawet na tym, że nie otwieram wcześniej kranu, ani nie korzystałem ze spłuczki - bo wiesz... ta woda stojąca przez noc w rurach była przez ułamki sekund cieplejsza 🙂 Zabawne jest to, że początkowo nie byłem świadomy "zmian obyczajowych" jakie ciągnęły mnie do strefy komfortu.

Dzisiaj może weszło mi to w nawyk, ale wcale tego nie lubię... jakie zatem daje mi to korzyści, skoro 30 dni minęło jakieś 1000 dni temu?

zacznijmy oczywiście od najważniejszej +100 punktów do bycia super hero - zawsze możesz tym błysnąć w towarzystwie 😉
poranne pobudzenie, lepsze i szybsze niż kawa... zwłaszcza, że w przeciwieństwie do kawy - nie szkodzi na pusty żołądek i nie zakwasza organizmu dobrze wpływa na cerę oraz jędrność i ukrwienie skóry - wyczytane bo sam nie potrafię tego ocenić zdecydowanie dobrze wpływa na odporność organizmu prysznic zajmuje mi zdecydowanie mniej czasu - uwielbiałem się długo moczyć stojąc pod deszczownią i słuchać jak szumi woda w głowie - dzisiaj ten relaks zostawiam na wieczorne wyciszenie (oczywiście wówczas ciepły) coś z oszczędności - to zimna woda jest zdecydowanie tańsza... no i patrz punkt wcześniej zużywasz jej mniej jeżeli z jakichkolwiek przyczyn nie masz dostępu do ciepłej wody to... możesz tego nie zauważyć, a kiedyś byłby powód do narzekania wreszcie dzięki zasadzie kontrastu możesz docenić i być wdzięczny, że masz też ciepłą wodęno i mój mały, ale jednak smaczek na koniec... kończysz prysznic, a lustro nie jest zaparowane i znów mała oszczędność czasu.

Jedna uwaga... żeby część z tych punktów miała swoją przestrzeń warto - nie być robotem i ustalić sobie zasady w jakich nie musi to być każdy prysznic zimny. Ja na przykład biorę ciepły (nie gorący) prysznic wieczorem lub po powrocie do domu z morsowania. Dzisiaj gdy ktoś mnie pyta po co to robię, odpowiadam ta samo jak w przypadku morsowania - bo nie lubię jak jest mi zimno.

Leave a comment  


Follow on Feedly
scriptsell.neteDataStyle - Best Wordpress Services