Inspiracje

ZIMNA WODA, ZDROWIA DODA

Reszta tego wpisu to już moja historia… generalnie raczej łatwo mnie w takie coś wkręcić, a samo wyzwanie jest zdecydowanie większe niż popularny swego czasu na youtube – ice bucket challenge. Trudniejszy bo poza chwilowym dyskomfortem związanym z zimnem wymaga też konsekwencji i powtarzania, przez co ta strefa komfortu ma szansę się przesunąć.

„Najtrudniejsze jest zdecydowanie się na działanie. Reszta to już tylko kwestia wytrwałości.” – Amelia Earhart

Jako, że kiedyś podobnie (przez pewien zakład) wkręciłem się w morsowanie wydało mi się to w miarę proste… no i ponapinam się trochę… jasne, że było… bułka z masłem… co to dla mnie… co ja nie dam rady 😉 znasz to skądś?

Jednak prawda była inna i z całą pewnością jest to zupełnie inne odczucie niż kąpiel zimą w morzu… trudno mi powiedzieć co jest przyjemniejsze jeżeli można to rozpatrywać w kategoriach masochizmu. Przyznaję, że wcale nie było to takie łatwe jak początkowo sądziłem… o proszę i do tego lekcja pokory.

Ponieważ zimny prysznic brałem z rana zaraz po przebudzeniu, to któregoś dnia złapałem się nawet na tym, że nie otwieram wcześniej kranu, ani nie korzystałem ze spłuczki – bo wiesz… ta woda stojąca przez noc w rurach była przez ułamki sekund cieplejsza 🙂 Zabawne jest to, że początkowo nie byłem świadomy „zmian obyczajowych” jakie ciągnęły mnie do strefy komfortu.

Dzisiaj może weszło mi to w nawyk, ale wcale tego nie lubię… jakie zatem daje mi to korzyści, skoro 30 dni minęło jakieś 1000 dni temu?

zacznijmy oczywiście od najważniejszej +100 punktów do bycia super hero – zawsze możesz tym błysnąć w towarzystwie 😉
poranne pobudzenie, lepsze i szybsze niż kawa… zwłaszcza, że w przeciwieństwie do kawy – nie szkodzi na pusty żołądek i nie zakwasza organizmu dobrze wpływa na cerę oraz jędrność i ukrwienie skóry – wyczytane bo sam nie potrafię tego ocenić zdecydowanie dobrze wpływa na odporność organizmu prysznic zajmuje mi zdecydowanie mniej czasu – uwielbiałem się długo moczyć stojąc pod deszczownią i słuchać jak szumi woda w głowie – dzisiaj ten relaks zostawiam na wieczorne wyciszenie (oczywiście wówczas ciepły) coś z oszczędności – to zimna woda jest zdecydowanie tańsza… no i patrz punkt wcześniej zużywasz jej mniej jeżeli z jakichkolwiek przyczyn nie masz dostępu do ciepłej wody to… możesz tego nie zauważyć, a kiedyś byłby powód do narzekania wreszcie dzięki zasadzie kontrastu możesz docenić i być wdzięczny, że masz też ciepłą wodęno i mój mały, ale jednak smaczek na koniec… kończysz prysznic, a lustro nie jest zaparowane i znów mała oszczędność czasu.

Jedna uwaga… żeby część z tych punktów miała swoją przestrzeń warto – nie być robotem i ustalić sobie zasady w jakich nie musi to być każdy prysznic zimny. Ja na przykład biorę ciepły (nie gorący) prysznic wieczorem lub po powrocie do domu z morsowania. Dzisiaj gdy ktoś mnie pyta po co to robię, odpowiadam ta samo jak w przypadku morsowania – bo nie lubię jak jest mi zimno.

Wojtek Walania
Wojtek Walania
Przemądrzały, buc i grafoman. Z dystansem do siebie, ale tylko na swoich warunkach. Woli działanie od gadania, ale jak zacznie to nie raz samo w sobie staje się działaniem ogromnie zajmującym - wówczas męska ułomność podzielności uwagi może stopować resztę procesów (z fizjologicznymi włącznie).
Może Ci się spodobać
Life Compass
Inspiracje
To co najważniejsze. Twoje role, misja i wizja
Inspiracje
BR. DAVID STEIDL – RAST | CHCESZ BYĆ SZCZĘŚLIWYM? BĄDŹ WDZIĘCZNY

Zostaw komentarz